piątek, 16 sierpnia 2013

Imagin z Louis'em

Imagin z Louis’em
Nie było 2 komentarzy ale i tak pomyślałam że dodam z Lou
Jutro jadę z moim chłopakiem Tom’em do słonecznej Hiszpanii. Samolot mamy jutro o 630. Jestem spakowana i kładę się spać, bo jutro czeka mnie rano pobudka.
*ranek godzina 600*
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Domyśliłam się, że to mój chłopak. Nie myliłam się.
-Hej skarbie, gotowa?
-Tak od wczoraj.
-To świetnie! Daj walizki, zaniosę je do auta. – podałam Tom’owi walizki, zamknęłam dom i wsiadłam do Taxi. Przez całą drogę na lotnisko planowaliśmy, co będziemy robić. Gdy dojechaliśmy poszliśmy na odprawę. Następnie udaliśmy się do samolotu, po czym usiedliśmy wygodnie w fotelach. Tom czytał książką a ja słuchałam jednej z moich ulubionych piosenek Green Day. W pewnym momencie usnęłam.
-[t.i.] wstawaj już jesteśmy. – byłam trochę zaspana więc po prostu wstałam, założyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z samolotu. Następnie udaliśmy się do hotelu. Podaliśmy numer rejestracji. Pani recepcjonistka podała nam kartę do pokoju. Od razu wchodząc do pokoju poszłam się ogarnąć do  łazienki. Gdy już to zrobiłam ubrałam się w obcisłą krótką sukienkę (http://szafa.pl/c3881590-czarna-krotka-sukienka.html) i „próbowałam wyciągnąć Tom’a na imprezę.
-Dopiero przyjechaliśmy a ty już chcesz sie bawić?
-Oj no proszę, skarbie. – zrobiłam minę kota ze Shrek’a.
-No… dobrze niech ci będzie.
-Dziękuję! – napie tnie go pocałowałam
*na imprezie*
Chciałam już iść do Hotelu, ale nigdzie nie mogłam znaleźć Tom’a. Chodziłam po całym klubie szukając go. Gdy chciałam się już poddać zobaczyłam mojego chłopaka w objęciach jakiejś lali. Całowali się. Myślałam, że mu oczy wydrapię. Ze łzami w oczach biegłam do hotelu. Po drodze wpadłam na kogoś.
-Przepraszam nie chciałem. Nic Ci nie jest? – podał mi rękę żebym wstała
-Nie to je przepraszam, nie widziałam jak idę. – mówiłam przez łzy
-A jednak coś się stało, bo płaczesz. Jestem Louis a ty?
-[t.i.]
-Bardzo ładne imię. To powiesz co się stało, że taka piękna dziewczyna ja k ty płacze?
-Ehhh… Nie chcę zawracać Ci tym głowy.
-Nie będziesz „zawracać mi głowy” jak to ujęłaś. Z chęcią posłucham co się stało i postaram się       pomóc. Chodź przejdziemy się.
-Chłopak mnie zdradził. – i znów fala łez przepłynęła przez moje oczy. Louis bez zastanowienia przytulił mnie i zaczął uspokajać. Kiedy już trochę ochłonęłam, podniósł mój podbródek i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Nie powinnaś marnować się na takim chłopaku jak on, bo jesteś na to za piękna. A on nawet nie umie Cię docenić. – po tych słowach musną delikatnie moje usta. Odwzajemniłam pocałunek i po chwili całowaliśmy się namiętnie na samym środku chodnika. Louis jak prawdziwy dżentelmen odprowadził mnie pod sam pokój.
-Spotkamy się jutro? – zapytał z nadzieją w głosie.
-Myślę, że tak.
-Ok., proszę to mój numer , zadzwoń.
-Dobrze zadzwonię jutro, pa.
-Pa. – na pożegnanie dał mi namiętnego całusa. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, po chwili usnęłam.
*rano*
Obudził mnie zapach chleba i wędlin. Domyśliłam się, że to Tom zrobił śniadanie.  On nawet nie wie jakie będzie miał piekło po tym co zrobił wczoraj na imprezie.
-Hej kochanie, jak się spało? – chciał mnie pocałować ale w tym samym momencie szczeliłam mu z całej siły z liścia.
-KOCHANIE?! JAK MOŻESZ NAZYWAĆ MNIE KOCHANIE PO TYM CO WCZORAJ ZROBIŁEŚ?!?!
-Ale co ja takiego zrobiłem? [t.i.] spokojnie.
-CO TAKIEGO ZROBIŁEŚ?! TO DOMYŚL SIĘ CO ROBIŁEŚ Z JAKĄŚ LALĄ W KLUBIE WCZORAJ!!!
-Emmm… no wiesz eh… po pierwsze się uspokój…
-Ja cały czas jestem spokojna wiesz, a teraz pakuj swoje rzeczy i wypi*****aj  stąd!
-Ale [t.i.]
-Nie ma żadnego „ale” za 10 minut cię tu nie ma!
-[t.i.] proszę, daj mi jeszcze jedną szansę.
-Nie Tom! I szybciej się pakuj bo czas ci leci. – więcej już się nie odzywałam. On jeszcze tylko coś tam mamrotał, że nie chciał mnie zdradzić i w ogóle. Ja go nie słuchałam. Po chwili się wreszcie wyniósł. Usiadłam na łóżku i napisałam SMS’a do Louis’a.
*Hej Lou, jak chcesz to możemy się spotkać za 20 min. przy barze na plaży [t.i.]*
Po chwili dostałam odpowiedź.
*Jasne, że tak. Dzięki, że napisałaś. Będę czekał xoxo Loui.*
I zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam (http://zszywka.pl/p/zestaw-na-upalne-dni-4267577.html) się i gotowa wyszłam na spotkanie z Louis’em. Na spacerze było wspaniale. Loui wyznał mi miłość i jesteśmy razem. Za 8 miesięcy spodziewamy się dziecka, ale przyszły tatuś jeszcze nic nie wie.

KONIEC

___________________
Przepraszam, że tak późno dodaję ale cały dzień nie było mnie w domu. 
1kom.=następna notka

środa, 7 sierpnia 2013

Imagin z Zayn'em
Przepraszam, mała zmiana planów, następny będzie z Louis'em a dzisiaj z Zayn'em

Jesteś z Zayn'em już prawie 3 lata, mieszkacie ze sobą i staracie się o dziecko.
-Kochanie mogę? - zapytał twój wybranek dobijając się do łazienki gdzie właśnie się znajdowałaś
-Mhm... - mruknęłaś na tyle głośno aby cię usłyszał. Po chwili zobaczyłaś jak drzwi łazienki lekko się
uchylają i Malik wpycha w nie swoją głowę. Zaśmiałaś się cicho. Robiłaś właśnie test ciążowy i byłaś
owinięta tylko samym ręcznikiem.
-I co? - zapytał szatyn
-Nie wiem jeszcze, każą poczekać 15 minut a ja czekam dopiero jakieś 10.
-No to poczekam z tobą.
-Ok. - przytuliłaś sie do Zayn'a  - a co jeśli znów się nie uda?
-No to wtedy spróbujemy jeszcze raz.
-Może powinniśmy powtórzyć te badania?
-Ale, po co przecież jesteśmy w 100% płodni i możemy mieć dzieci [t.i.], robiliśmy te badania już 3 razy i
zawsze jest ten sam wynik.
-No wiem, ale może...
-Nie ma żadnego "ale" [t.i.], po prostu będziemy próbować.
-Zayn...
-Tak?
-Nie czuję się najlepiej...
-Ale, co ci jest kochanie? - Powoli zaczęłaś osuwać się po umięśnionym ciele Malika i on w ostatniej chwili
Cię złapał. Czułaś jak przenosi cię na łóżko. Nie panikował, nigdy nie panikuje. Potem coś do ciebie mówił
źebyś nie zamykała oczu, żebyś na niego patrzyła a potem już nic nie pamiętałaś.
-[t.i.] ocknij się-usłyszałaś - [t.i.]-leniwie otworzyłaś oczy i ujrzałaś nad sobą uśmiechniętego od ucha do ucha Zayn'a
-Która godzina - wyszeptałaś, bo nie miałaś siły mówić głośniej
-Po 3 w nocy - mówił wciąż uśmiechnięty szatyn. Z trudem podniosłaś się do pozycji siedzącej, dlatego Zayn musiał ci w tym trochę pomóc
-A ty, co taki uśmiechnięty? - Próbowałaś się uśmiechnąć, ale coś ci nie wyszło.
-A nic takiego.
-Zayn...
-Hmmm?
-Co ty kombinujesz?
-Ja?! Nic, nic leż to ci dobrze zrobi. - cały czas mówił uśmiechając się pod nosem. Coś mi tu nie pasowało,
on coś kombinował, nie wiem jeszcze, co, ale się dowiem.
-Zayn, jest już późno, chodź już spać.
-Ale, ja nie jestem zmęczony, za to ty powinnaś być.
-Nie jestem zmęczona tylko głowa mnie boli.
-Mhm... no trochę nie fajnie
-No tak trochę tak ale co to ma wspólnego z tym, że nie możesz się ze mną położyć spać?
-Nic, nic zupełnie nic.
-No to położysz się ze mną spać czy wolisz w pokoju gościnnym?
-Z tobą jasne, że z tobą.
-No to chodź tu do mnie. - szatyn z uśmiechem podszedł do łóżka i położył się obok mnie. Jednym delikatnym ruchem ściągną ze mnie ręcznik i zaczął całować po brzuchu. Robił to bardzo delikatnie. Te pieszczoty przyprawiły mnie o ciarki na całym ciele. Po chwili zorientowałam się że jestem całkiem naga. - Zayn jestem goła, nie mam nic na sobie więc może puścisz mnie do łazienki żebym się ubrała w piżamę co?
-Ehhh... no dobra idź.
*oczami Zayn'a*
Kiedy puściłem [t.i.] i ona poszła do łazienki, cały czas zastanawiałem się jak mam jej to powiedzieć. Zaraz, zaraz czy ja czasami nie zostawiłem tego testu w łazience przy umywalce? Ojoj...
-Zayn! - krzyknęła moja ukochana z łazienki
*oczami [t.i.]
Przy zlewie w łazience zobaczyłam test ciążowy. Dokładnie ten sam który robiłam kilka godzin temu. Myślałam że to jakiś żart ze strony Malika, że dorysował drugą kreskę na teście, ale nie. On dokładnie wskazywał dwie kreski, co mogło oznaczać tylko jedno. Zawołałam Zayn'a do łazienki wcześniej otwierając drzwi.
-Tak skarbie?
-Widziałeś to?
-No tak, a co? - zapytał udając że się tym wcale nie interesuje.
-No i jak to co? Nie cieszysz się?
-Może cieszę, może nie.-próbował zgrywać obojętnego, zawsze tak robi kiedy próbuje zaciągnąć mnie do łóżka. Ale tym razem mu się nie uda. Zanim zdążyłam coś powiedzieć poczułam jak Malik muska delikatnie moją szyje i kark. Zamknęłam oczy chcąc ponieść się chwili. Zayn wziął mnie na ręce i powoli zmierzał w stronę łóżka. Delikatnie mnie na nim ułożył, podniósł moją koszulkę i złożył kilka delikatnych pocałunków.
-Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę ciebie i nasze dziecko siedzących w ogrodzie na kocu.
-Kocham się Zayn.
-Ja ciebie też [t.i.], a właściwie to was.
Po 9 miesiącach urodziłaś zdrową córeczkę którą nazwaliście Carmen. Teraz staracie się o syna który będzie nosił imię po wujku, a to imię będzie brzmiało Louis.

~KONIEC

Mam nadzieje że się podoba. 2 kom. następny
~Urrachet69love

niedziela, 4 sierpnia 2013

Hej!
Nazywam się Ania i będę tu pisała Imaginy o 1D.
Na razie jestem na wakacjach w Polanicy-Zdroju 
więc raczej nie będę dodawała postów. Wracam w środę do domu
i wtedy postaram się coś dodać. Pierwszy Imagin będzie z Louis'em.
Przepraszam, że nie mogę dodać czegoś wcześniej ale sytuacja 
mi na to nie pozwala.
No to do środy :-)